Najnowsze komentarze
Junak M16 to nie Malibu, tylko Day...
beniamin82 do: Ctrl c + ctrl v, bitch!
Zrobiłem na chińskich jednośladach...
sniadanie --------> Nie, nie ma...
EasyXJRider ----)> Wolałbym napisa...
Przymierzasz się może do napisania...
Więcej komentarzy
Moje linki

Archiwum 06 2012

28 czerwiec 2012 10:33

Lekkość bytu - Yamaha YBR 125 Custom (prezentacja)

W Polsce skazany na śladowość, o czym świadczyć może salonowa nieobecność. Na Wyspach Brytyjskich, w Niemczech, Hiszpanii i w wielu innych krajach chętnie dosiadany i doceniany. Wystrzelony z produkcyjnej taśmy w 2008 roku, jako niebliźniaczy model zamęczanej w szkołach jazdy YBR-ki, pretendował do bycia kimś znacznie więcej. Łeb nosił wysoko w chmurach marząc, by nazwać go cruiserem, choć w istocie ciężko tytułować go dorosłym motocyklem. To pełnokrwisty Junior, ale nie przedszkolak. Lubi brykać, zagrać czasem na nosie, spłatać figiel, choć w istocie pije i pali mniej, niż niektórzy z podpatrywanych przeze mnie gimnazjalistów.

ocena wpisu: 4.6

ilosć komenatarz: 12

ilosc wyswietlen: 5683

26 czerwiec 2012 17:06

Deszczowy szlif

To był niezapomniany wypad. Zawoja. Babiogórski Park Narodowy. Wchód na Babią Górę. Kaszanka z ziemniakami i smażoną kapustą w schronisku na Markowych Szczawinach. Pustka pola namiotowego. Campingowa samotność. Wieczorne ognisko w towarzystwie zakupionej w sklepie kiełbasy, niebieskiego namiotu i tej niezłomnej pewności, że cisza, do której czasem tak tęskno, cisza obca wielkim miastom sprzyja nie tylko istotniejszym rozważaniom, ale także skutecznie resorbuje to, co miejski beton wydobywa na powierzchnię zdarzeń z niesłabnącą mocą: hałas ze wszystkimi jego konsekwencjami. I nic, że w nocy namiot wraz ze śpiworem za sprawą lejącej się z nieba wody, o której jeszcze powie się tu kilka słów, przemienił się w środowisko wrogie istocie poruszającej się w pozyzji pionowej. Pies chyba także nie byłby zadowolony.

ocena wpisu: 4.0

ilosć komenatarz: 10

ilosc wyswietlen: 915

20 czerwiec 2012 15:36

Pienińska Adventure

Słońce stoi nisko. Rozpoczyna się przygoda. Lud polski „posobocie” dmucha w domowe alkomaty obwieszczające zakaz notorycznie łamany przez Tadka, Kulawego i resztę ferajny. Na trasie przede wszystkim czopery i krążowniki. Latają pany jakieś trzy do czterech centymetrów nad asfaltem. Skłaniają do machania. Panie nie zostają dostrzeżone, ale to pewnie przez blendę utytłaną truchłem. Łąki, lasy, pola, sioła, błękit nieba, wypalająca wzrok żółć życiodajnej kuli. Rozgrzane „wstęgi szos”. Chłód niosący się od Dunajca. Przestrzenie dopraszające się zdobycia. I zdobywane.

ocena wpisu: 3.7

ilosć komenatarz: 9

ilosc wyswietlen: 804